W większości miast, coraz częściej spotykamy się z problemem synatropizacji gatunku. Jest to wynik nadmiernego zagęszczenia niektórych gatunków i szukania nowych źródeł pokarmu. Jednym z przypadków jest zadomowienie się dzikiego królika na cmentarzach. Jest on łapany w drodze odłowów do siatek i wypuszczany na wolność w miejscach oddalony znacznie od miejscowości. Innym przykładem jest kuna zarówno domowa jak i leśna. Szukająca po śmietnikach jedzenia znajduje sobie kąt pod starymi dachówkami. Podobnie lis. On w niektórych miejscach przeniósł się na dobre do miasta. Wędruje po wysypisku śmieci szukając łatwego żeru. Naturalnych przeciwników brak, w mieście może być złapany droga odłowu przez weterynarza, ale zazwyczaj wraca. Myśliwi nie mogą tu nic zrobić oprócz wywiezienia go poza miasto.
Podobny problem występuje z dzikami. Tu jest również wina człowieka w tym, ponieważ zwierzęta te są regularnie podkarmiane przez przechodniów, jedzenie jest im rzucane z balkonów, dziki wiedzą, że tam maja łatwy żer i Ida tam gdzie jest go pełno. W ten sposób wędrują od wysypiska śmieci pod balkony mieszkań. Usuwane z miasta w drodze łapania poprzez odławianie, i tak wracają, ponieważ jest ich dużo. Jest to problem wielu miast i miasteczek. Podobnie synantropizuja się bobry, które ostatnio zakładają żeremia w zbiornikach przy oczyszczalni ścieków. Myśliwi współpracją z ośrodkami weterynaryjnymi w celu i odławiania i wypuszczania w inne miejsce. Jak widać dzike zwierzęta witaja do miast i czuje się w nich całkiem dobrze. Jest to problem ponieważ niektóre z nich poprzez przenoszenie różnych chorób stanowia zagrożenie dla zdrowia a inne poprzez swoja masę stanowia zagrożenie dla życia.
Copyright @ 2010 Łowiectwo